W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.

Iran

czwartek, 13 kwietnia 2017

Niestety, co dobre, kiedyś się kończy. Kiedy wyjeżdżałam z Esfahanu padał deszcz, banalnie, ja też jak zwykle.

Po wyjeździe z miasta huk, zachwianie kursu szybkojadącego autobusu. Złapaliśmy gumę. Zeszły dwie godziny na naprawie i po 12 godzinach dotarłam do Kermansah.


piątek, 10 marca 2017

Dwadzieścia godzin w Baku na lotnisku w strefie tranzytowej zlecialo bardzo szybko. Wyspałam się, odpoczęłam i leniwie spędziłam czas. Lot do Teheranu trwał tylko godzinę, więc jak błyskawica byłam już w Iranie.


niedziela, 20 listopada 2016

Yazd było pierwszym miastem, w którym mogłam się rozejrzeć. Dotarłam tu po blisko dziesięciogodzinnej podróży pociągiem z Teheranu. Zatrzymałam się w kultowym Silk Road Hotel, mieszczącym się w starym tradycyjnym perskim domu, zbudowanym ze słomy, gliny i piasku.


sobota, 19 listopada 2016

Mając w Yazd bazę wypadową poznawałam okolicę.

Pierwszym kierunkiem była pustynia... sypka, wietrzna i zdecydowanie urzekająca kolorystycznie. Gorąca w dzień (tu kiedyś zanotowano najwyższą temperaturę na świecie- 70 stopni Celsjusza!!), zimna nocą.


piątek, 18 listopada 2016

Wizyta w meczecie Nasir ol Molk w Shiraz była dla mnie celem podróży do Iranu. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcia z tego miejsca, wiedziałam, że muszę go zobaczyć na własne oczy. Kolorowe światło porannego słońca, wpadające przez witraże okien modlitewnej sali.

czwartek, 17 listopada 2016

Isfahan kojarzy mi się z kolorem błękitnym i nawet chustę, którą noszę będąc w Iranie, dobieram do koloru. Niebieskiego w Isfahanie jest mnóstwo. W kopułach licznych meczetów, w pięknej ceramice i metalowych naczyniach sprzedawanych na bazarze w podcieniach Placu Imama.


środa, 16 listopada 2016

W Isfahanie zwolniłam tempo. Na początku miałam ciśnienie, aby jak najwięcej zobaczyć, ale potem.... rozluźniłam się :) Zasługa to Alego i Jego serdecznej rodziny.

W mieście tym zostawiłam swoje serce, dla turkusowych kopuł meczetów, klimatu wielkiego Placu Imama, gwaru ulic i spokoju zielonych parków.

Do Isfahanu zaglądam przy każdej podróży do Iranu, nie umiem się oprzeć jego magnetyzmowi.

wtorek, 15 listopada 2016

Będąc ostatni raz w Iranie poznałam piękną lekarkę, kobietę trzydziestoletnią, która była mężatką, bez męża i córki. Historia mocno mną poruszyła. Do tej pory nie miałam okazji do poznania ciemnej strony systemu, teraz na własne oczy przekonałam się, jak trudna może być sytuacja kobiety w Iranie.

Darmowe liczniki








Instagram