W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
niedziela, 18 sierpnia 2013

Na Zakintos, jest uznawana za jedną z najpiękniejszych plaż świata, Plaża Wraku. Faktycznie cudowny kolor wody, oślepiająca biel piasku i tajemniczy wrak, klasyfikują ją zasłużenie do wszystkich zachwytów. Osobiście przeszkadzały mi tylko tłumy turystów i brak ciszy na kontemplacje piękna tego zakątka.

sobota, 17 sierpnia 2013

Symbolem greckiej wyspy Zakintos jest żółw. Widać to szczególnie w bogatym żółwiowym asortymencie pamiątek u tutejszych sklepikarzy. Te sympatyczne zwierzęta upodobały sobie plaże wyspy i tu samice składają jaja. Żółwie caretta caretta są jedynymi, które rozmnażają się w Morzu Śródziemnym.

czwartek, 15 sierpnia 2013

Przytkałam się troszkę. Pewnie dlatego, że wypad na tę klimatyczną wyspę bardzo mnie rozluźnił. Lenistwo w czystej postaci udzieliło się na dobre. Całonocne szaleństwa, późne wstawanie, aromatyczne greckie arbuzy i ciepło, słonko, plaża i kochane Psiapsiółki ... dobra, dobra, wracam już do rzeczywistości ;)

czwartek, 04 lipca 2013

Na Grecką wyspę Zakintos wracam po kilkunastu latach od pierwszej wizyty. Wtedy odwiedziłam ją przy okazji wczasów w Grecji, teraz lecę na wieczory z psiapsiółkami, smażenie się na słonku i sprawdzenie jakości piasku na jednej z najładniejszych plaż świata - Plaży Wraku.


poniedziałek, 01 lipca 2013

Najwięcej czasu spędziłam w Reykjaviku nad wodą, spacerując i podziwiając wielkie i małe statki. Przy brzegu stały też dwa statki hvalur do połowu wielorybów, na ich kominach widniały wielkie litery H. Najbardziej podobały mi się wielkie wojskowe krążowniki, które stały niedaleko Harpy.

niedziela, 30 czerwca 2013

Stolicę Islandii, Reykjavik poznałam podczas wieczornych spacerów i całego dnia z moimi polskim znajomym, Irkiem (dzięki za anielską cierpliwość). Niby stolica kraju a można ją obejść w kilka godzin. Polecam widok na miasto z okien dzwonnicy katedry Hallgrimskirkja i spacer portowym nadbrzeżem.

sobota, 29 czerwca 2013

Będąc w Reykjaviku trafiłam na uroczystości z okazji Dnia Marynarza, które zgromadziły w porcie tłumy Islandczyków i turystów. Główne atrakcje święta przygotowane były w starym porcie, gdzie cumowały statki towarowe. Można było popłynąć w rejs po zatoce wielkim statkiem badawczym, zobaczyć pokaz ratownictwa wodnego z udziałem helikoptera czy popływać zwinnym zodiakiem.


piątek, 28 czerwca 2013

Islandia kojarzy się wielu z gorącymi źródłami, wodospadami i gejzerami. Nie sposób ich ominąć podczas pobytu na tej pięknej wyspie. Warto pojechać na tzw. Golden Circle i zobaczyć te najbardziej znane.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Jeśli ktoś zawędruje na południe Islandii, koniecznie niech zatrzyma się przy jeziorze Jökulsárlón i poduma nad majestatem natury w mroźnym wykonaniu. Z jeziora do morza spływają bryły błękitnego lodu, który się oderwał od czoła największego w Europie lodowca Vatnajokull.

czwartek, 13 czerwca 2013

Wiatry rzuciły mnie tym razem na daleką północ. Islandia, to najbardziej wietrzna wyspa, jaką odwiedziłam. Zobaczyłam tam sporo pięknych krajobrazów, co chwilę wpadałam z zdziwienie nad odmiennością tego miejsca i otwierałam szeroko buzię. Jednym z takich miejsc była Błękitna Laguna, czyli geotermalne jeziorko położone na półwyspie Reykjanes niedaleko miejscowości Grindavik.

środa, 12 czerwca 2013

Najbardziej znany w tym regionie most na rzece Kwai odwiedziłam przy okazji wyprawy do Kanchanaburi. Wprawdzie film kręcony był na Sri Lance, jednak sława przyciąga tu wielu turystów.W małym miasteczku przy moście, można zobaczyć muzeum i obejrzeć stację kolejową. Sam most nie jest jednak jakimś szczytem myśli projektanckiej, część przęseł jest owalnych, dwa prostokątne.

wtorek, 11 czerwca 2013

O Świątyni Tygrysów w Kanchanaburi słyszałam wiele dobrego i wiele złego. Chciałam na własne oczy zobaczyć i wyciągnąć wnioski. Podobno, to jedyne miejsce na ziemi, gdzie można stanąć oko w oko z tygrysem, zrobić sobie z nim zdjęcie, pogłaskać. Przyznaję, na początku byłam zafascynowana możliwością, chociaż krótkiego obcowania z tymi pięknymi drapieżnikami. Jednak po kilku kwadransach pobytu, kiedy euforia minęła, zaczęłam dostrzegać drobne akcenty.


poniedziałek, 10 czerwca 2013

Niedaleko stolicy Tajlandii, w Damnoen Saduak jest pływający targ. Impreza zaczyna się koło godziny ósmej, kiedy przyjeżdżają pierwsi turyści. Na licznych kanałach kwitnie handel, głównie ze spragnionymi egzotyki przybyszami. Na wodzie, wprost z łodzi można kupić kapelusze, pamiątki, owoce czy nawet gorące dania. Tłok jak w godzinach szczytu na zatłoczonych ulicach.


sobota, 08 czerwca 2013

Miasto, z którego tysiące turystów zwiedzają pobliskie świątynie Angkor bardzo mi się podobało. To nic, że trochę przypomina nasze nadmorskie tłoczne miejscowości, gdzie pełno turystów i straganów z pamiątkami. Po podróży chwila wytchnienia mi się przydała. Jeśli można mówić o wytchnieniu w blisko 40 stopniowym upale i wielkiej wilgotności.


niedziela, 02 czerwca 2013

Dość wygrzewania się w tropikach! Czas na poznawanie dalekiej północy. Upolowałam kilka miesięcy temu bilety z Londynu do Reykjavíku w dobrej cenie i teraz wyruszyłam na podbój lodowej wyspy. Oprócz poznania okolic stolicy mam zamiar polecieć dalej na północ, do Akureyri. Plany planami, jeśli pogoda dopisz, oczywiście.

piątek, 31 maja 2013

Angkor, to nie tylko jedna świątynia. Po zobaczeniu kilku, miałam jednak przesyt, mimo, że każda z nich piękna i unikatowa. Zresztą upał robił swoje, musiałam zwolnić.

środa, 29 maja 2013

Odpoczywając w Siem Reap odwiedziłam małą fabryczkę jedwabiu, gdzie poznałam cały proces wytwarzania tego ekskluzywnego materiału. Skosztowałam też mięsistych larw jedwabnika wprost z gorącego oleju.

wtorek, 28 maja 2013

Z Siem Rap dotarłam wreszcie do Angkor Wat. Ten kompleks ponad 400 świątyń z XII,XIII i XIV wieku jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Rocznie odwiedza go ponad 2 miliony turystów. Wydarty dżungli zadziwia bogactwem detali kamiennych budowli. Nawet upał nie odstraszył tłumów, ciężko było o chwilę samotności.


poniedziałek, 27 maja 2013

Nie lubię tłumów i o świcie nie pognałam jak wszyscy do głównej świątyni, tylko zaszyłam się w spokojniejszej Ta Prohm. Tu towarzyszami były ptaki, motyle i kobiety, które sprzątały alejki. Byłam ja i ogromne drzewa wrośnięte w kamienne budowle. Dopiero po godzinie pojawili się pierwsi zwiedzający.


niedziela, 26 maja 2013

Do Phnom Penh trafiłam po długiej podróży łodzią z Wietnamu. Granicę między tymi państwami przekraczałam na wodzie. Bez kolejek, długiego czekania, pierwsza moja rzeczna granica. Potem tylko kilka godzin szybką łodzią, która miała być z klimą a jak się okazało, nie była. Podobnie, jak większość wietnamskich obietnic..


Darmowe liczniki








Instagram