W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
środa, 13 maja 2015

Do Afganistanu ciągnęło mnie jak ćmę do ognia. Bałam się, bo przecież wojna, ale bardzo chciałam zobaczyć starożytną krainę Persów i na własne oczy przekonac się, że mimo wojny, ludzie tak żyją w miarę normalnie. Krótki pobyt w Prowincji Herat utkwił mi w pamięci w postaci czerwonych maków na łąkach, wspaniałego światła do zdjęć, artystycznych uniesień i przyjaźnie nastawionych ludzi.

czwartek, 09 października 2014

Nie mam dobrych wspomnień ze stolicy Belize. Nie dość, że wystraszyli mnie sami mieszkańcy, kiedy musiałam szybko ewakuować się z jednego miejsca, to jeszcze taksówkarz oszukał na ładnych kilka zielonych.


niedziela, 10 sierpnia 2014

Na Caye Caulker jest malutkie lotnisko. Przylatują tu kilka razy dziennie samolociki z Belize City i pobliskiej wyspy San Pedro. Teren lotniska nie jest ogrodzony, tabliczki informujące o zakazie spacerów podczas startów i lądowań są takie małe...


sobota, 09 sierpnia 2014

"La isla bonita"- to dzięki tej piosence Madonny wyspa San Pedro stała się sławna i... licznie odwiedzana przez turystów. Mnie także urzekła, przez cudny kolor wody, ferie barw nadmorskich budynków, ciepły wiatr i leniwy rytm życia.


piątek, 08 sierpnia 2014

W Belize City z chicenbusa przesiadłam się od razu na dworcu autobusowym do taksówki grubej Murzynki. Zdążyłam jeszcze kupić tamales, mięsko kurczaka z papką z kukurydzy. Zjadłam je dopiero na plaży, kilka godzin później... wszystko biegiem. Kilkanaście minut i już byłam na łódce, ostatniej, jaka płynęła na Caye Caulker, tego dnia. Prom ponad godzinę płynął wśród koralowych wysp, różnych odcieni wody po czym zawitał do kolorowego mini portu.


czwartek, 07 sierpnia 2014

Pieszo przeszłam do sąsiedniego kraju, jednego z mniejszych na mapie świata. Witamy w Belize! Pierwsze wrażenie.. pochmurno, leje i jestem jedyną bladą twarzą w wiekowym chickenbusie. No i mam niebieskie oczy, nie czerwone. Zdecydowanie nie latynosko wyglądają mieszkańcy Belize, no i język angielski jest w powszechnym użyciu.

Drugie wrażenie.. kierowca i pasażerowie nie są bandziorami, co chcą mnie ubić za zakrętem, są sympatyczni i ciągle się do mnie uśmiechają. Czuję się nie jak w Ameryce Środkowej, ale w jednym z amerykańskich miasteczek, z przeważającą liczbą czarnoskórych mieszkańców.

środa, 06 sierpnia 2014

No i jestem.. w magicznej krainie Majów, w słynnym Tikal. Starożytne miasto jest wielkie. Pół dnia oglądania i zobaczyłam tylko część. Piramidy, ołtarze do składania ofiar, grobowce władców... omszałe kamienie. I ten specyficzny zapach mokrych kwiatów, drzew ... prawdziwej dziczy.


poniedziałek, 04 sierpnia 2014

Po krótkiej wizycie na słynnym targu w Chichicastenano pojechałam tuk tukiem na pobliski cmentarz. Był o wiele ciekawszy, niż skomercjalizowany targ, gdzie za każde zdjęcie miałabym płacić. Kolorowy cmentarz na wzgórzu był otoczony ciszą i zapachami kadzideł.


niedziela, 03 sierpnia 2014

Jeszcze było ciemno, kiedy wyruszyłam z Panajachel do Chichicastenango na słynny targ. Padało a pierwszym moim pojazdem była odsłonięta paka ciężarówki... w czasie jazdy czułam się jak Kate w Titanicu ale co za przygoda!

Jestem nad, podobno, najpiękniejszym jeziorem na świecie- Lago Atitlan. Dojechałam tu z czterema przesiadkami w pięciu chicken busach.. dobrzy ludzie przekazywali mnie z jednego pojazdu do drugiego jak sztafetę.


niedziela, 08 czerwca 2014

Antigua, to kolonialne miasto uważane jest za jedno z najpiękniejszych w Ameryce Środkowej. Kiedyś było stolicą Gwatemali, teraz stanowi cel dla większości odwiedzających ten kraj, turystów. Przyciąga klimatycznymi, brukowanymi uliczkami, wiekową zabudową i malowniczym położeniem w towarzystwie trzech wulkanów.

niedziela, 04 maja 2014

Każda kolejna podróż jest dla mnie pierwszą, dziewiczą. Schemat się od nowa powtarza. Wpadam w panikę, że czegoś ważnego zapomnę. Tak samo mam dylemat, w co się spakować, ile par butów zabrać, jakie kolory pasują do tej wyprawy. Każda noc przed podróżą, to strach, że los rzuci jakąś przeszkodę i nie wyruszę.


czwartek, 06 marca 2014

Jednym z punktów wizyty na wyspie Bohol było odwiedzenie farmy motyli, gdzie według przewodników miałam znaleźć największe okazy tych piękności. Niestety, szumna nazwa a w środku kilka wartych zobaczenia okazów. Wstęp wprawdzie symboliczne pieniądze kosztował, ale i tak nie polecam.


wtorek, 04 marca 2014

Na wyspie Bohol żyją małe małpki, wyraki, które mi od razu skojarzyły się z Yodą z filmu "Gwiezdne wojny" oraz innym filmowym bohaterem, gremlinem. Tarasiery żyjące właśnie w okolicach rzeki Loboc i w Indonezji, uważane są za najmniejsze z naczelnych. Małe jak dłoń, sympatyczne małpeczki większość dnia przesypiają uczepione gałęzi i konarów.


niedziela, 23 lutego 2014

Bardzo chciałam zobaczyć na własne oczy główną atrakcję wyspy Bohol- Czekoladowe Wzgórza. Znajdują się one w środku wyspy, ale dojazd jest dość łatwy. No może nie licząc licznych objazdów z powodu uszkodzonych październikowym trzęsieniem ziemi, dróg. Uszkodzona była także platforma widokowa.


piątek, 21 lutego 2014

Dwa razy płynęłam filipińskim promem między wyspami Cebu i Bohol. Za pierwszym razem ciemną nocą, drugim, za dnia. Szczerze powiedziawszy, wcale nie dziwie się, że tak często słyszy się o zatonięciach promów tym kraju. Obserwując jak kapitan kieruje statkiem, byłam pełna podziwu nad jego zdolnościami.


czwartek, 20 lutego 2014

Mieszkają w drewnianych chatkach na skraju drogi. Uprawiają ryż i doglądają swoich małych gospodarstw. Często żyją bez dostępu bieżącej wody czy prądu. Zmagają się z deszczami, które psują im drogi.

środa, 19 lutego 2014

Szukając dobrych kadrów na zdjęcia trafiłam do górskiej szkoły w Uhaj, niedaleko Hapao. Najpierw usłyszałam gwar i śmiechy dzieci, potem zobaczyłam zabudowania z dużym dziedzińcem. Była to szkółka podstawowa, z kilkoma klasami i przedszkolem.

wtorek, 18 lutego 2014

Trochę czasu spędziłam przemieszczając się po filipińskich drogach. W większości w rejonach górskich, gdzie na porządku dziennym były sterty kamieni, rwące potoki i glina. Wiele z dróg uszkodzonych było też przez trzęsienia ziemi. Trzeba jednak przyznać, że wszędzie zniszczenia po porze deszczowej starano się szybko usuwać.


poniedziałek, 17 lutego 2014

Kilka razy podczas podziwiania górskich regionów północnego Luzon udało mi się spotkać ludzi z plemienia Ifugao. Tamtejsi górale żyją w chatkach na palach, przeważnie przyklejonych do zboczy gór.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
Darmowe liczniki








Instagram