W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
wtorek, 12 lutego 2013

Wyspa Flores, to nie tylko pobliska kraina waranów z Komodo, to także soczyście zielone tarasy ryżowe ułożone na kształt pajęczej sieci, wulkaniczne góry i stare osady, w których jakby się czas zatrzymał.

poniedziałek, 11 lutego 2013

W końcu trafiłam do Małpiego Lasu. Długa droga obsadzona była po obu stronach ... sklepami. To niestety skutecznie skróciło mój czas pobytu w małpim zakątku. Kiedy jednak dotarłam znalazłam fajne miejsce, coś na kształt małpiego przedszkola, gdzie spędziłam kilka godzin.


W odcięciu od świata i ... prądu spędziłam kilka dni na cudnej wysepce na morzu niedaleko wyspy Flores. Kanawa, bo tak nazywa się ten klejnocik, ma tylko 32 hektary i znajduje się tu 14 chatek z bambusa. Śnieżnobiała plaża, rafa obok, cisza i spokój, tylko brakuje do pełni zadowolenia palm zwisających nad brzegiem wody.


sobota, 09 lutego 2013

W czasie swojej podróży po Indonezji trafiłam do krainy smoków z Komodo. Zatrzymałam się kilka dni na Flores, skąd jest dobra baza wypadowa na sąsiednie wyspy. Warany można zobaczyć na wyspie Rinca i Komodo. Wybrałam się na cały dzień na pierwszą z wysp. Warto było.

piątek, 08 lutego 2013

Zupełnym przypadkiem trafiłam na tradycyjną ceremonię pogrzebową. Już z daleka widać było tłum ludzi w białych koszulach i sarongach. Przed domem stały dwie platformy na bamabusowej podstawie. Na pierwszej wielki papierowy byk z licznymi złotymi i czerwonymi zdobieniami. Na drugiej tron z parasolkami, na który położono trumnę z ciałem zmarłego.


środa, 06 lutego 2013

Niedaleko Ubud jest Park Ptaków i Gadów. Z powodu braku czasu zdecydowałam się tylko na ten pierwszy. Planowałam godzinną wizytę a skończyło się na czterech.

Miałam okazję obejrzeć balijskie tańce w wykonaniu młodych tancerzy przy muzyce płynącej z gamelanu. Gamelan składa się z różnorodnych gongów. Jedne zawieszone są pionowo, inne umieszczone są poziomo oraz z instrumentów strunowych. Śpiew kilkudziesięciu młodych chłopców i tańce stworzyły piękne show. Nastoletnie tancerki ruszały się z gracją, wykonując misterne koła rękami i ramionami. Tańczyły też ich oczy.


wtorek, 05 lutego 2013

Podczas pobytu w Ubud odwiedziłam plantacje kawy. Poznałam cały proces powstawania najdroższej kawy świata - kopi luwak, pozyskiwanej z odchodów zwierzaków. Kawa jest smaczna, dla mnie kawowego laika, o lekko kwaskowym posmaku. Wyczuwałam w niej zapach cynamonu, mojej ulubionej przyprawy.


Po szesnastu godzinach lotu w końcu dotarłam na Bali. Zmiana czasu, długie loty i stres podróżny zrobiły swoje. Pierwszego wieczoru padłam na łóżko jak zabita. Jeszcze następnego dnia wydawało mi się, że lecę. Słyszałam pracę silników, czułam opadanie samolotu i szum klimatyzacji. Po południu dziwne objawy na szczęście minęły. Relaks zrobił swoje.


sobota, 02 lutego 2013

W drodze do Indonezji miałam kilkugodzinny stop w Arabii Saudyjskiej a dokładniej w Rijadzie. Wszędzie pełno kobiecych oczu. Nie całych kobiet, bo one są ukryte za czarnymi zwojami materiału.




Zaczynam się przyzwyczajać do tego, że w Chinach wiele rzeczy jest "naj". Miałam okazję jechać najszybszym pociągiem na świecie. Maglev osiąga prędkość aż 430 km/h. To szybciej, niż samolot przed oderwaniem się od ziemi. Pociąg płynie, nie jedzie dzięki systemowi elektromagnesów.




Uciekając od zimna dotarłam do cieplejszego Szanghaju. Największe i najludniejsze chińskie miasto przywitało słonkiem i .. smogiem.To centrum finansowe i handlowe Chin. Mnóstwo turystów fotografujących się z panoramą Pudongu z deptaka nad rzeką Huangpu.


środa, 30 stycznia 2013




Dzielnica muzułmańska w Xian, to bardzo klimatyczne miejsce. Zaczyna się za Wieżą Dzwonu i Bębna. Można tu zrobić zakupy pamiątek, zjeść ośmiorniczkę na patyku upieczona nad ogniem, wypić kompot z chińskich gruszek z aromatycznymi przyprawami czy spróbować innych chińsko-arabskich przysmaków.




poniedziałek, 28 stycznia 2013




Niedaleko Xi`an jest jeden z siedmiu cudów świata - terakotowa armia. W trzech wielkich halach można zobaczyć wojowników w różnym stanie. Część z nich jest w trakcie odkrywania, wielu leży potłuczonych i niekompletnych. Największe wrażenie jednak na mnie zrobiły szeregi odrestaurowanych żołnierzy stojących w równych rzędach.

niedziela, 27 stycznia 2013




Jednym z obowiązkowych punktów w Pekinie jest tajemnicze kompleks pałacowy, czyli Zakazane Miasto. Obiekt jest usytuowany w centrum miasta w 1987 roku został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Zachwyca pięknem i wielkością. Odwiedzają go miliony turystów, trudno być tu samotnym oglądającym.

sobota, 26 stycznia 2013




Zwiedzanie Pekinu, nawet jeśli się mieszka blisko centrum historycznego, to kilometry do przejścia. Szerokie ulice, które mają nawet 6 pasów w jedną stronę, długie aleje, rozległe parki i place. Wszystko pięknie podświetlone nocą. Do tego warty żołnierzy i liczne kamery na każdej latarni. Można czuć się bezpiecznie.




Wije się przez kilka tysięcy kilometrów po zboczach górskich grzbietów. Jak wąż. Miejscami jest odnowiony i dostępny dla turystów. Wielki Mur Chiński, podobno jedyna budowla widziana z kosmosu. Jeden z siedmiu cudów świata, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.


środa, 23 stycznia 2013




Pekin przywitał nas gęstym smogiem. Pod mgłą ukryte były domy, latarnie i drzewa. Podczas lądowania wyglądało to bardzo ciekawie - kolorowe światła pod mlecznym puchem. Mleczne drogi, punkty i rysunki. Gdzieniegdzie wystawały wysokie budynki. Kosmiczny widok.


wtorek, 22 stycznia 2013

Wenecja w nocy i ranem, to niesamowite widoki parujących kanałów, mrocznych wąskich uliczek z migającymi latarniami i klimaty jak z bajki. Gdzieniegdzie przemykają chyłkiem ciemne postacie. Wyłaniające się z mroku nocy gondole, pomosty i dźwięk uderzającej o nie wody.
Po raz pierwszy mogłam zobaczyć to romantyczne miasto nocą. Wrażenie piorunujące. Rozwidniło się dopiero przed godziną ósmą.


niedziela, 20 stycznia 2013

W Wenecji byłam kilka razy, ostatnio z piętnaście lat temu. Po tylu latach stwierdzam, że mało się tu zmieniło. No może, jest więcej ulicznych straganów z bylejakością a mniej turystów. Zdążyli już odnowić fasadę Pałacu Dożów i Bazyliki św. Marka i zacząć renowację lewej strony Placu św. Marka.


Darmowe liczniki








Instagram