W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
niedziela, 17 marca 2013

Słoń jest symbolem narodowym Sri Lanki. W dawnych czasach te piękne i mądre olbrzymy były członkami królewskiej świty, uczestniczyły w dworskich oraz religijnych ceremoniach. Od wieków ceniono je za dostojną siłę połączoną z rzadką w świecie zwierząt łagodnością i rodzinnym przywiązaniem. Odwiedziłam znany sierociniec słoni w Pinnawala. Obcowanie z tymi zwierzętami było dla mnie czymś wyjątkowym.


sobota, 16 marca 2013

Oblepiający upał i wilgotne powietrze z zapachem kwiatów, to uwielbiam. Nie lubię zmiany czasu, bo dzień jest nocą a noc dniem. Potem organizm musi się przyzwyczaić do nowych warunków a ja nie mogę od razu realizować ambitnego planu.

piątek, 15 marca 2013

Będąc w Male, stolicy wyspiarskich Malediwów, odwiedziłam słynny targ rybny. Rybacy z okolicznych stron przypływają tutaj, aby sprzedać swój połów i zaopatrzyć się w potrzebne produkty, których nie mają na swoich wyspach. Na nabrzeżu stoją przenośne stacje benzynowe, obok sterty warzyw i owoce w skrzyniach a w hali przy porcie kwitnie handel rybami. Wszystko barwne, intensywne i pełne zapachów.


czwartek, 14 marca 2013

Maafushi, wyspa w atolu południowym jest aktualnie kolonizowana przez Polaków. Nasz język słychać tam wszędzie. Rodacy są na plaży, w sklepach i restauracjach. Spowodowały to ostatnie promocje linii Emirates, Qatar i dość łatwe dotarcie do wyspy z Male. Za sporo mniejsze, niż oferują biura podróży, pieniądze, można zobaczyć kawałek rajskich Malediwów.


środa, 13 marca 2013

Od czasu Indonezji miałam lęk przed zanurzeniem się pod wodę. Na szczęście będąc na Malediwach ten lęk udało mi się zlikwidować. Pierwszego dnia prawie zawadzałam nosem o piach dna, drugiego pozwałam się falom znosić na głębszą wodę a teraz już "zwiedzam" morskie ogrody na krawędzi spadku w głębię. Cudne kolory tam są, kto to wszystko wymyślił?

wtorek, 12 marca 2013

Pogoda jest piękna. Większość przybywających na Malediwy turystów, skrywa się na wyspach resortowych, na których pobyt kosztuje koszmarne pieniądze. Tam można się kąpać w bikini, pić kolorowe drinki a jedynym zajęciem jest zmienianie pozycji na leżaku przy basenie bez krawędzi.

niedziela, 03 marca 2013

Czy w końcu znalazłam swój raj na ziemi? Pierwsze spojrzenie na Maafushi było jak olśnienie, to piękny zakątek świata. Krystaliczna ciepła jasna woda, o wszystkich odcieniach turkusu, błękitów i granatów. Taka, jak lubię. Biały, oślepiający piasek. No i wreszcie sa zwisające nad plażą palmy. Maafushi, to jedna z ponad tysiąca wysp Malediwów.

piątek, 01 marca 2013

Tak się ostatnio złożyło, że zaczynałam lub kończyłam swoją podróż w Rzymie. Przy ostatniej wymianie krajów udało mi się być w wiecznym mieście aż kilka dni. Słonko i piękna pogoda zachęcała do spacerów. Odświeżyłam sobie stare wspomnienia.


czwartek, 28 lutego 2013

Lubie latać, nawet bardzo. Fascynuje mnie sam fakt, że wsiadając do metalowej puszki przenosimy się w inny świat. Najczęściej różniący się od szarej codzienności. Dużo latam, nawet sporo. Małymi i wielkimi statkami powietrznymi. Zawsze uśmiecham się w momencie, kiedy kapitan dodaje gazu i maszyna dostaje dzikiego pędu.


wtorek, 26 lutego 2013

Moja przygoda z Lombokiem powoli się kończy. Jeszcze ostatnie zerknięcie okiem na tarasy ryżowe, ulice pełne skuterów i kolorowe chusty kobiet na wiejskim targu. Porównując do innych odwiedzonych wysp, Lombok jest jednym wielkim śmietnikiem. Pełno śmieci na każdym kroku, nawet w morzu okalającym wyspę.

sobota, 23 lutego 2013

Czy to w Polsce, czy w Ameryce, czy w Azji. Dzieci są takie same. Lubią psoty, zabawę i są ciekawskie. W Indonezji do szkoły chodzą w mundurkach. Na Flores widziałam w beżowo- brązowych dzieciaki a na Lomboku wszystkie młode dziewczyny miały na głowach chusty.

piątek, 22 lutego 2013

Wysepkę Gili Meno obeszłam wkoło już pierwszego dnia pobytu. Zupełnie przypadkowo, spacerując wzdłuż plaży dotarłam do portu i malutkiej wioski. Sprawdziłam godziny kursowania publicznych łódek do Bangsal, kupiłam różowy smoczy owoc i powędrowałam do Sunset Gecko. Po drodze musiałam przejść koło słonego jeziorka. Wyczuły mnie komary, skórę bez repela, bo niedawno wyszłam z morskiej kąpieli. Raz dwa i już piły moją krew.


środa, 20 lutego 2013

Zasiedziałam, a raczej zależałam się na Gili Meno. Mam opłacony domek z bambusa w Sunset Gecko kilkanaście metrów od morza, jednak całe dnie spędzam na plaży. W domku jest łóżko, moskitiera, jednak wolę chatkę na plaży. Mam tu ukrytą przed palącym słonkiem miejscówkę z pięknymi widokami. Umościłam sobie wygodne gniazdko i czytam, patrzę, rozmyślam i nic nie robię. A woda w morzu ma takie fascynujące odcienie.

wtorek, 19 lutego 2013

Kilka dni spędziłam na jednej z trzech małych wysp przy Lomboku, na Gili Meno. Zachwalana jako oaza spokoju, okazała się strzałem w dziesiątkę. Można całe dnie nic nie robić, tylko rozkoszować się widokami, kolorami i zapachami.


poniedziałek, 18 lutego 2013

Wracając z plażowania odwiedziłam pracownię batiku, w którym swoje dzieła tworzyli ludzie z rodu Sasaków. Oczywiście nie oparłam się pokusie i kupiłam jeden do nowego pokoju. Każdy z tworzonych tu batików wymaga wielu godzin żmudnej pracy. Niektórym trzeba poświęcić kilkanaście tygodni.


niedziela, 17 lutego 2013

Marek, który był tu kilka razy zachwalał bardzo plażę w Selong Belanag. Wytłumaczył mi dokładnie, jak dojechać, gdzie się zatrzymać i gdzie najlepiej zjeść. Skorzystałam z porad i spędziłam miły (poza faktem przytrucia i połknięcia połowy apteczki) dzień na plaży.

sobota, 16 lutego 2013



W Labuan Bajo od ponad czterdziestu lat żyje i z sukcesami prowadzi swoją działalność polski misjonarz z zakonu werbistów o. Stanisław Wyparło. Wśród okolicznej ludności "Ojciec Stanislawus" zyskał wielkie poważanie i szacunek. Akurat kończy budowę kolejnego kościoła.


piątek, 15 lutego 2013

Czerwone owoce drzewa kakaowca widziałam wielokrotnie na zdjęciach, na Flores udało mi się ich nawet spróbować. Wcale nie są słodkie, ani czekoladowe w smaku. Są gorzkie. Nie sądziłam jednak, że są aż takie duże.

czwartek, 14 lutego 2013



Po powrocie do Labuan Bajo odwiedziłam tradycyjną wioskę ludu Manggarai w Kampung niedaleko Ruteng, w której ludzie żyją jak przed wiekami. W środku wsi był kamienny krąg, od którego odchodziły schodki do poszczególnych chat. Obok był też ołtarz do składania ofiar.

środa, 13 lutego 2013

Znalazłam wreszcie miejsce, za wstęp do którego nie trzeba płacić. Symboliczne bilety musiałam kupić w wiosce i wspinając się na górę, z której widać pajęczynowe tarasy ryżowe. Na lokalny rynek w Ruteng trafiłam przypadkiem, byłam głodna a przy tego typu miejscach zawsze można coś kupić do jedzenia.

Darmowe liczniki








Instagram