W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
niedziela, 26 maja 2013

Do wesołego rubasznego Buddy dotarłam na początku podróży deltą Mekongu. Vinh Trang Pagoda niedaleko My Tho, to ciekawe miejsce. Trzy posągi Buddy, pagoda, majestatyczne bramy wejściowe i przepiękne otoczenie w postaci kolorowego ogrodu z drzewkami bonsai.


Lubię poznawać nowe smaki w miejscach, które odwiedzam podczas swoich podróży. Będąc w Ho Chi Minh City, czyli dawnym Sajgonie musiałam spróbować prawdziwych sajgonek. Świeże, pachnące, jednak nie do końca mojemu podniebieniu odpowiadające. Jednak coś nowego. Tak samo jak zupa.


sobota, 25 maja 2013

Niedaleko Chau Doc jest ciekawe miejsce, ptasie sanktuarium w zalanym bagnistym lesie. Najpierw płynie się łodzią motorową, by najpiękniejsze miejsca oglądać już z małej łódki, sunącej po zielonej od pływających roślin, wodzie. Nad głowami plątanina gałęzi i wrzask ptactwa. Poza tym cisza, spokój i piękne kolory czystej przyrody.


Ta rzeka ma wielki potencjał. Dzięki jej wodom i dobremu systemowi nawadniania, pobliskie pola są dostawcą pożywienia nie tylko dla okolicznych mieszkańców. Codziennie rano Cai Rang w Can Tho odbywa się wodny targ, gdzie hurtowe ilości warzyw i owoców można korzystnie sprzedać czy wymienić na potrzebny towar.

Mekong jest ogromny. Te niezliczone odnogi, kanały, gdzie tętni życie. Przy samym ujściu do morza, woda ma kolor mleczny, brązowy a czasami brunatny. Im wyżej, tym jest ciemniejsza, bardziej czysta, bez mułu.


Podczas jednej z przerw w spływie Mekongiem odwiedziłam domową wytwórnię makaronu ryżowego. Kleistą płynną masę wylewa się na okrągłe gorące patelnie, potem za pomocą podbieraka przenosi na maty do suszenia. Kiedy płaty wyschną, za pomocą maszynki, można je zmienić w długie ryżowe nitki makaronu.


Z zatłoczonego Ho Chi Minh pojechałam w pobliże widzianej podczas lotu samolotem, rozległej delty rzeki Mekong. Z perspektywy ptaka wyglądała jak plątanina nitek, błyszczących w słońcu. Z perspektywy ziemi zapamiętam ją jako niezliczoną ilość wstążek wody, kanałów, łodzi.


piątek, 24 maja 2013

Pierwszego dnia pobytu w stolicy Tajlandii odwiedziłam świątynię leżącego Buddy - Wat Pho. Sam posąg może tak bardzo mnie zachwycił jak stojące niedaleko stupy z misternymi wzorami i szkiełkami. Wszystko takie kolorowe, błyszczące w zachodzącym słońcu, czyste.

środa, 08 maja 2013

To moja druga wizyta w stolicy Kataru. Pierwszym razem byłam w Doha tylko chwilkę, teraz miałam okazję poznać miasto od środka. Liczne promocje linii lotniczej Qatar przyczyniły się do częstych odwiedzin Polaków w tym arabskim kraju. Nie ma problemu z wyjściem z lotniska, wizę otrzymujemy od ręki po zapłaceniu 29 $. Do pobliskiego miasta można dojechać taksówką za kilka dolarów.


niedziela, 05 maja 2013

W poszukiwaniu swojego Pacanowa jestem teraz w drodze na Półwysep Indochiński. Podróż rozpocznę od Miasta Aniołów, czyli Bangkoku. Potem lot do Ho Chi Minh, czyli Sajgonu. Drogą wodno - lądową planuję dostać się do stolicy Kambodży - Phnom Penh i dalej do Siem Rap. Nie ominę oczywiście klejnotu - kompleksu świątyń Angkor Wat. Jeśli czasu wystarczy powłóczę się po okolicach tajlandzkiej stolicy.

piątek, 03 maja 2013

Stolica Peru, Lima ma pięknie odrestaurowana starówkę, która jest w całości wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Miałam okazje spacerować wczesnym rankiem, kiedy nie było jeszcze tłumów turystów i oblepiającego upału.

czwartek, 02 maja 2013

Pierwsze moje zetknięcie ze stolicą Inków było wieczorem, kiedy przyjechałam pociągiem z Puno. Okolice dworca, to ciąg kolorowych kramów, kramików z rękodziełem. Przy drugiej wizycie w Cuzco miałam trochę czasu na spacery i objazd okolicy. Na każdym kroku ślady dawnej kultury, do tego mnóstwo turystów.

środa, 01 maja 2013

W Peru, kraju bardzo katolickim, celebruje się wszelkie święta kościelne. To dobra okazja do spotkań z rodziną, zabawy i uczty. W Limie byłam świadkiem dwóch procesji z obrazem Jezusa. Pierwszą spotkałam w dzień, na przedmieściach. Drugą wieczorem na głównym placu starej Limy.


wtorek, 30 kwietnia 2013

Ludzie w Peru, to barwny rozdział. Szczególnie fotogeniczne są peruwiańskie kobiety. Noszą kopiaste kolorowe spódnice do kolan, tradycyjne kapelusze i wielobarwne chusty na ramionach, w których często ukryte są dzieci. Najbardziej lubię fotografować starowinki, większość ma iskierki w oczach, takie ciepłe.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Po Peru można przemieszczać się pociągami, to dobre rozwiązanie, dla kogoś, kto się boi podróży busem po peruwiańskich drogach. Przyjemność ta nie jest jednak tania, lecz warta swojej ceny. Wszystko dopracowane, dopasowane do turysty, który ma tylko podziwiać mijane widoki a nie martwić się resztkami kasy w portfelu.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Do zaginionego miasta Inków ciągnęło mnie jak do miodu. Do Aquas Calientes, miasteczka, z którego można się było dostać do MP dojechałam koleją z Ollantaytambo (58 $), bo nie ma tu żadnej drogi dla samochodów, tylko tory. Wieczorem kupiłam bilety na wstęp (128 soli) i na wjazd (18 $). Nie mogłam zasnąć, wizja tak bliskiego Machu Picchu...


sobota, 27 kwietnia 2013

Przy okazji wycieczki na Islas Ballestas pojechałam zobaczyć Park Narodowy Półwyspu Paracas. Tam pustynia i skały walczą od wieków z oceanem. Wspaniałe puste przestrzenie, upał i te kolory...


czwartek, 25 kwietnia 2013

Po szaleńczej jeździe autobusem Sur del Cruz z Nazca znalazłam się w pięknej Arequipie. Kolejna perełka ze światowej listy UNESCO, zachwyciła mnie swoją białą zabudową i towarzystwem dumnych wulkanów. I znów, za mało czasu na bliższe poznanie, musiał wystarczyć poranny spacer uliczkami i podziwianie uroków przedsionka Andów.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Będąc w Cuzco wybrałam się na jednodniowy wypad do słonych tarasów w Maras niedaleko Doliny Urubamby. Kilka kilometrów od miasteczka, ze zbocza góry wypływa słony potok. Okoliczni mieszkańcy stworzyli tu system tarasów, z których pozyskują sól.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Linie z Nazca fascynowały mnie od dawna. Kiedy jednak znalazłam w necie informację, że wraz z piramidami w Gizie, moai z Wyspy Wielkanocnej i świątynią Anghor Wat znajdują się na jednym okręgu, wiedziałam, że muszę je zobaczyć. Widziane dobrze tylko z powietrza, fascynują od wielu lat naukowców, którzy snują różne teorie dotyczące ich powstania i celu. Dla mnie ponad półgodzinny lot nad liniami w Nazca był ogromnym przeżyciem.

1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10 ... 14
Darmowe liczniki








Instagram