W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
czwartek, 16 lutego 2017

Dobrze, że ten dzień się skończył...


środa, 15 lutego 2017

Pobudka o czwartej rano, głęboka noc. Szybki spacer po wąskich uliczkach, omijanie nocnych kup, śpiących ludzi, psów i uciekających szczurów. Łódka, zimno, cicho jak na Indie. Pół godziny później jestem na ceremonii z okazji wschodu słońca nad Gangesem.

wtorek, 14 lutego 2017

Wczoraj wieczorem mój pociąg już na wstępie był opóźniony dwie godziny. Miałam czas na obserwowanie ludzi, którzy jak i ja, czekali na swoje pociągi. Niektórzy chyba mieli rano, bo rozkładali się z całym dobytkiem na podłodze.


poniedziałek, 13 lutego 2017

Dziś zasłużyłam na wielkie lody czekoladowe ;-) wstałam po ciemności (z przejęcia spałam tylko dwie godziny) i dzielnie pustymi ulicami pomaszerowałam do kasy biletowej Taj Mahal. Z hoteliku kilka kroków. Tam już grupa turystów potulnie czekała w ciszy.


czwartek, 09 lutego 2017

W nocy było znów cholernie zimno, spałam w ubraniu i pod dwoma kocami. W dzień upał a kiedy zajdzie słońce temperatura spada do kilku stopni ponad zero. Przy ażurowych oknach i braku ogrzewania, w pomieszczeniach jest nieźle zimno. Z tego powodu od kilku dni nie byłam pod prysznicem, mam dobre wytłumaczenie.


środa, 08 lutego 2017

Zmęczenie dało mi znać i zamiast "tradycyjnie" będąc w podróży rano robić zdjęcia, zaległam w łóżku do południa ;-) nawet trąbienie zza okna nie przeszkadzało zbytnio. Potem wspinaczka ciasnymi uliczkami wśród domów o różnych odcieniach błękitu do Fortu Mehranghar, górującego nad miastem.

wtorek, 07 lutego 2017

Lot z Seszeli bardzo się dłużył, ciasno i gorąco mi było. Opalona na raka skóra piekła, blondynka zapomniałam, że to intensywne równikowe słońce tak mnie głaskało. Na lotnisku w Mumbaju szybką wymiana kilku dolarów, maksymalna kwota, to 4 tys rupii, mają tu w Indiach problemy z pieniędzmi, po tym jak wycofali 80% banknotów z obiegu. Grunt, że mam kilka groszy :-)


czwartek, 02 lutego 2017

Zdążyłam na samolot w Paryżu, nerwów troszkę miałam :-) samolot prawie pełen, mi udało się jak matronie zająć dwa miejsca ;-) Lot spokojny, tylko nad równikiem parę razy zatrzęsło, pachnący wanilią ciemny seszelski rum zagłuszył lęki.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Znów kłopoty... ma się ten dar, co nie? Jadąc marszrutką z lotniska w Osz, zobaczyłam na łące gromadę wielkich samolotów. Szybka decyzja i wzbudzając zainteresowanie nagłą zmianą planów wśród pasażerów, szybko wysiadłam.


sobota, 03 grudnia 2016

Po wizycie w Iraku potrzebowałam chwili wytchnienia. Przemyśleń i spokoju, najlepiej w cieple i nad wodą. Okazja ku temu była nad Morzem Martwym, które wprawdzie nie zachęcało cenami nielicznych hoteli nad brzegiem, ale kusiło odpoczynkiem po podróży.

niedziela, 27 listopada 2016

Na Maltę poleciałam wczesną jesienią, licząc, że nie będzie tam już tłumu turystów. Srodze się zawiodłam, ale i tak uroki wyspy wynagrodziły mi te trudności. Nie wyobrażam sobie, co tam się dzieje w sezonie wakacyjnym. I tak drugim słyszanym językiem był polski.


środa, 23 listopada 2016

Na maleńką wyspę, słynną wśród turystów, poleciałam wczesną wiosną, przed sezonem. Było cicho, spokojnie, pusto i ... zimno. Santorini będzie mi się kojarzyła z biało- niebieskimi domkami i przenikliwym zimnem. Leniwy pobyt i spacery wysokimi klifami, na których jak jaskółcze gniazda, hotelarze ulepili swoje malutkie pięciogwiazdkowe pensjonaty. Trzeba im przyznać, dopracowane i klimatyczne :)

wtorek, 22 listopada 2016

'

Kubańscy bokserzy są znani na całym świecie. Od 1972 roku zdobyli 32 złote medale olimpijskie. Najwięcej ze wszystkich krajów na świecie. Zaplecze do treningów mają prawie żadne. Stary worek bokserski, zniszczony ring. A jednak tu, bez wspomagaczy, kują swoje talenty późniejsze dorosłe bokserskie sławy.

niedziela, 20 listopada 2016

Yazd było pierwszym miastem, w którym mogłam się rozejrzeć. Dotarłam tu po blisko dziesięciogodzinnej podróży pociągiem z Teheranu. Zatrzymałam się w kultowym Silk Road Hotel, mieszczącym się w starym tradycyjnym perskim domu, zbudowanym ze słomy, gliny i piasku.


sobota, 19 listopada 2016

Mając w Yazd bazę wypadową poznawałam okolicę.

Pierwszym kierunkiem była pustynia... sypka, wietrzna i zdecydowanie urzekająca kolorystycznie. Gorąca w dzień (tu kiedyś zanotowano najwyższą temperaturę na świecie- 70 stopni Celsjusza!!), zimna nocą.


piątek, 18 listopada 2016

Wizyta w meczecie Nasir ol Molk w Shiraz była dla mnie celem podróży do Iranu. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcia z tego miejsca, wiedziałam, że muszę go zobaczyć na własne oczy. Kolorowe światło porannego słońca, wpadające przez witraże okien modlitewnej sali.

czwartek, 17 listopada 2016

Isfahan kojarzy mi się z kolorem błękitnym i nawet chustę, którą noszę będąc w Iranie, dobieram do koloru. Niebieskiego w Isfahanie jest mnóstwo. W kopułach licznych meczetów, w pięknej ceramice i metalowych naczyniach sprzedawanych na bazarze w podcieniach Placu Imama.


środa, 16 listopada 2016

W Isfahanie zwolniłam tempo. Na początku miałam ciśnienie, aby jak najwięcej zobaczyć, ale potem.... rozluźniłam się :) Zasługa to Alego i Jego serdecznej rodziny.

W mieście tym zostawiłam swoje serce, dla turkusowych kopuł meczetów, klimatu wielkiego Placu Imama, gwaru ulic i spokoju zielonych parków.

Do Isfahanu zaglądam przy każdej podróży do Iranu, nie umiem się oprzeć jego magnetyzmowi.

wtorek, 15 listopada 2016

Będąc ostatni raz w Iranie poznałam piękną lekarkę, kobietę trzydziestoletnią, która była mężatką, bez męża i córki. Historia mocno mną poruszyła. Do tej pory nie miałam okazji do poznania ciemnej strony systemu, teraz na własne oczy przekonałam się, jak trudna może być sytuacja kobiety w Iranie.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Najwięcej turystów podczas wizyty w Jordanii przyjeżdża do Petry, skalnego miasta ukrytego w czerwonych górach.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
Darmowe liczniki








Instagram