W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Wakacyjny kierunek. Dominkana

Wreszcie rozumiem, co do mnie mówią, bo na Gwadelupie wszyscy gadali po francusku. Wprawdzie uczyłam się tego języka przez cztery lata w liceum, ale zapomniałam, bo nie używam. Podstawowe zwroty tylko zostały w pamięci. Co innego z hiszpańskim, sama się go nauczyłam w podróżach i umiem się dogadać :-)


Na lotnisku w Santo Domingo, stolicy Dominikany, mnóstwo turystów. Opłata za kartę turystyczną 10 USD lub 10 euro. Stempel w paszporcie i witamy w urlopowym raju. Guagua do miasta oddalonego o blisko 30 kilometrów, to busik za 140 peso dominikańskie. Jakieś 10 zł. W hotelu szybki prysznic i w miasto. Blisko do morza i promenady spacerowe, zwanej Malecon.

Nie jest tak kolorowy i reprezentacyjny jak ten w Hawanie, ale przyjemne miejsce. Widać, że sobotnie popołudnie przynosiło tu lokalnych. Puszczają latawce, pijąc rum i piwo. Nowoczesność widać też w zabawach. Obok latawców ścigają drony. W nabrzeżnym barze zamówiłam mofongo i kurczaka. Potem spacerek wzdłuż deptaka.

W pewnym momencie wyrównał ze mną krok starszy pan, nawiązaliśmy rozmowę. Przestrzegał mnie przed młodymi chłopakami, jak ich nazwał, tygrysami, którzy brawurowo kradną turystom telefony i aparaty fotograficzne.

Pokazywał takie grupki młodych, siedzących na plaży w dole. Zaczęło się ściemniać, więc droga powrotna przez zabytkową kolonialną częșć miasta. Na każdym rogu jest porcelanowa tabliczka z nazwą ulicy no i obowiązkowo jest sklep, gdzie można kupić rum, piwo i zakąskę.

Do hotelu, w kto rym dziś śpię trafiłam po niezłym błądzeniu.

Plany były na tańce i szaleństwo a skończyło się zaśnięciem w opakowaniu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 


wtorek, 25 kwietnia 2017, dopacanowa

Polecane wpisy

  • Ukraińskie Morze Martwe

    W Syhocie Marmarowskim pospacerowałam deptakiem, wypiłam kawę mrożoną, odwiedziłam pocztę i pojechałam na granicę. Tam ciśnienie mi się podniosło, kiedy po wyjś

  • Wiejskie życie rumuńskiej wsi w Săpânţa

    Săpânţa jest bardzo popularnym miejscem turystycznym i znalezienie taniego noclegu nie jest łatwe. Po nocy przy cmentarzu przeniosłam się w pobliże monasteru Să

  • Boska Saona. Dominikana

    Rano zaokrętowałam się na katamaran, gdzie było pełno turystów i przez blisko dwie godziny darli się niektórzy jak zabijane świnie. Wiem wiem, to wina rumu, któ

Darmowe liczniki








Instagram