W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Taj Mahal- z miłości

Dziś zasłużyłam na wielkie lody czekoladowe ;-) wstałam po ciemności (z przejęcia spałam tylko dwie godziny) i dzielnie pustymi ulicami pomaszerowałam do kasy biletowej Taj Mahal. Z hoteliku kilka kroków. Tam już grupa turystów potulnie czekała w ciszy.


Ze wszystkimi procedurami zeszły dwie godziny. Bo to otwierają czasu zimowego później, bo to w drugiej kolejce odbiera się butelkę wody i torbę na buty (Taj Mahal jest meczetem, gdzie trzeba je zdjąć), bo to szczegółowa kontrola bagażu, itp. Zakazów dotyczących wnoszenia jest więcej, niż informacji o samym obiekcie. Jednak po wszystkim stwierdzam, że brakuje im dobrego zarządcy tego, bądź co bądź najbardziej znanego budynku Indii.

Nie wolno wnosić nic do jedzenia, książek, pokarmów (nawet gum czy tic-tac), laptopów i...zabawek.

Wiedząc o tym towarzysz podróży powędrował przed wejściem w najlepszą kryjówkę- między moje piersi. Tak się tam dobrze Koziołek Matołek ukrył, że przypomniał sobie o mnie już po wyjściu z Taj Mahal.

No i zdjęcia nie ma głupol ;-) wolał siedzieć w ciepłym...

Taj Mahal na zdjęciach i pocztówkach wydaje się taki duży, majestatyczny i nieskazitelnie czysty, jak miłość, która była inspiracją do jego stworzenia. Jest duży, jasny i zatłoczony kolorowymi turystami.

Krzykliwy na wejściu jak naganiacze na ulicy, w alejkach spokojny i z ładnymi ujęciami. Ogólnie, średnio wart tych 1000 rupii, które płacą turyści za wstęp. Światło rano było słabe, potem pojawił się wielki smog i z dalszej perspektywy było słabo widać.

Uciekłam stamtąd po dwóch godzinach, wcale nie natchnięta czy uduchowiona.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



poniedziałek, 13 lutego 2017, dopacanowa

Polecane wpisy

  • Wsiąść do pociągu..

    Dobrze, że ten dzień się skończył... Godz. 13.15 wyruszam z hotelu w Katmandu, które jest tylko 6 km od lotniska. Taksówkarz zabiera jednak jeszcze po drodze

  • Koło życia i śmierci toczy się nad Gangesem

    Pobudka o czwartej rano, głęboka noc. Szybki spacer po wąskich uliczkach, omijanie nocnych kup, śpiących ludzi, psów i uciekających szczurów. Łódka, zimno, cich

  • Fort nad niebieskim miastem. Jodhpur

    Zmęczenie dało mi znać i zamiast "tradycyjnie" będąc w podróży rano robić zdjęcia, zaległam w łóżku do południa ;-) nawet trąbienie zza okna nie przeszkadzało z

Darmowe liczniki








Instagram