W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Nad świętym Gangesem. Varanasi

Wczoraj wieczorem mój pociąg już na wstępie był opóźniony dwie godziny. Miałam czas na obserwowanie ludzi, którzy jak i ja, czekali na swoje pociągi. Niektórzy chyba mieli rano, bo rozkładali się z całym dobytkiem na podłodze.


Do snu potrzebna była szmatka na podłogę i druga do przykrycia całego ciała, łącznie z głową. Ma się wtedy swój własny kącik zaciszny na gwarnym dworcu. Spać można wszędzie, to wiedziałam wcześniej, ale jak oni wytrzymują nocą na zimnej podłodze, tego nie ogarniam. Sama też bardzo dziś zmarzłam w pociągu, cała nocka, okna nie domykane i kilka stopni ciepła.

Też naciągnąć musiałam na całą siebie kocyk, ale zimno budziło co kilka kwadransów. Rano musiałam wyglądać jak kloszard, bo po ciemku nocą zakładałam wszystko, co znalazłam w plecaku, czyli letnie ubrania ;-)

Ta podróż dała mi się we znaki nie tylko z powodu zimna w nocy, ale też opóźnienia, które na końcowej stacji wyniosło 6 godzin. W sumie jechałam z Agry do Varanasi 20 godzin. Dupę mam płaską jak naleśnik, bo nawet nie było gdzie kości rozprostować, tylu było pasażerów, że nawet na podłodze siedzieli. Teraz jestem w Varanasi, jest cieplej :-)

Pasuję tu kolorystycznie..

Varanasi jest jednym z najstarszych i najświętszych miast Indii. Każdy Hindus marzy, żeby tutaj umrzeć i być skremowanym, a jego prochy żeby były wrzucone do Gangesu, co ma gwarantować oświecenie. Miasto przyciąga więc tysiące pielgrzymów, którzy przybywają tu, by dokonać rytualnej kąpieli w świętej rzece.

Rozbierają się do rosołu i zanurzają raz a szybko. Są przy tym bardzo skupieni i poważni. Setki starych ludzi przybywa tu też, aby umrzeć.

Siedzą i czekają na śmierć...

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


wtorek, 14 lutego 2017, dopacanowa

Polecane wpisy

  • Wsiąść do pociągu..

    Dobrze, że ten dzień się skończył... Godz. 13.15 wyruszam z hotelu w Katmandu, które jest tylko 6 km od lotniska. Taksówkarz zabiera jednak jeszcze po drodze

  • Spacerkiem po niebieskiem mieście

    W nocy było znów cholernie zimno, spałam w ubraniu i pod dwoma kocami. W dzień upał a kiedy zajdzie słońce temperatura spada do kilku stopni ponad zero. Przy aż

  • Fort nad niebieskim miastem. Jodhpur

    Zmęczenie dało mi znać i zamiast "tradycyjnie" będąc w podróży rano robić zdjęcia, zaległam w łóżku do południa ;-) nawet trąbienie zza okna nie przeszkadzało z

Darmowe liczniki








Instagram