W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Na cmentarzu samolotów w Osh. Kirgistan

Znów kłopoty... ma się ten dar, co nie? Jadąc marszrutką z lotniska w Osz, zobaczyłam na łące gromadę wielkich samolotów. Szybka decyzja i wzbudzając zainteresowanie nagłą zmianą planów wśród pasażerów, szybko wysiadłam.


Zasieki i drut kolczasty po bokach, jednak pełno było w tym ogrodzeniu ścieżek, które chyba wydeptali miejscowi- na lotnisko też można było swobodnie wejść od strony tego cmentarza. Był to cmentarz tupolewów, starych iłuszynów, antków

Łaziłam między olbrzymami i zadzierałam głowę- biedne wysłużone majestatyczne samoloty, aż się płakać chciało. W czasach swojej świetności musiały wzbudzać podziw, teraz w ich zakamarkach ptaki wiły sobie gniazda. Wszędzie walały się metalowe kawałki, rozprute środki, zwisające kable, wielkie zardzewiałe silniki... takie pokaleczone i uziemione samoloty a czułam przed nimi respekt.

Smutny widok.. po dłuższym czasie spacerowania, gadania do poczciwych staruszków, dotarłam do rzędu, gdzie stały umarłe dwupłatowe antki. Zwisały z nich strzępy materiału, straszyły czarne puste okna i wnętrza kokpitów jak z jakiegoś horroru. Zaglądałam do środka, wchodziłam do wnętrz... jakie emocje przeżywali tu ludzie, którzy latali wiele lat temu? Czy się bali lotu? O czym rozmawiali?

Między antkami rosły białe malwy, na każdym cmentarzu są kwiaty...

Smutno... bardzo :-((

Dotarłam do antków bez skrzydeł i pracujących przy jednym z nich ludzi. Stare maszyny w znaczeniach aeroflotu remontowali na samoloty do oprysków chemicznych. Chętnie opowiedzieli mi o swojej pracy, co chwilę uśmiechając się złotymi zębami. Posiedziałam z nimi, pogadaliśmy o samolotach.... potem po kilku kwadransach przyjechała milicja i musiałam z nimi jechać.

Znów pomogła wersja- blond nauczycielka na wakacjach. Smutno jakoś mi po tym, co zobaczyłam...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


poniedziałek, 19 grudnia 2016, dopacanowa

Polecane wpisy

  • Ukraińskie Morze Martwe

    W Syhocie Marmarowskim pospacerowałam deptakiem, wypiłam kawę mrożoną, odwiedziłam pocztę i pojechałam na granicę. Tam ciśnienie mi się podniosło, kiedy po wyjś

  • Wiejskie życie rumuńskiej wsi w Săpânţa

    Săpânţa jest bardzo popularnym miejscem turystycznym i znalezienie taniego noclegu nie jest łatwe. Po nocy przy cmentarzu przeniosłam się w pobliże monasteru Să

  • Wesołe cmentarze w Sapanta

    Wkoło cmentarza w Săpânţa-Peri rozstawione są liczne kramy z pamiątkami. To dla licznych turystów, którzy odwiedzają wesoły cmentarz. Kiedy byłam tam w południe

Komentarze
2016/12/19 12:37:43
Smutno się dzieje, kiedy się patrzy na to co odchodzi albo odeszło. Człowiek ma wówczas jasne poczucie jakie jest jego miejsce - dokładnie tu i teraz - a później będą inni.
Ale wiesz, mnie ten pokaz zdjęć nie nastroił nostalgicznie. Właściwie mi się poprawił nastrój, biegałbym jak głupi po skrzydłach samolotów ;D
Darmowe liczniki








Instagram