W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Pustynia obok miasta. Iran

Mając w Yazd bazę wypadową poznawałam okolicę.

Pierwszym kierunkiem była pustynia... sypka, wietrzna i zdecydowanie urzekająca kolorystycznie. Gorąca w dzień (tu kiedyś zanotowano najwyższą temperaturę na świecie- 70 stopni Celsjusza!!), zimna nocą.


Przejechał mnie po niej facet o wyglądzie hoolywodzkiego amanta. Nie moim klimatem było jeżdżenie po wydmach, wspinanie się na wysokie piaszczyste górki i szaleńcze zjazdy po stromiznach, więc wrzeszczałam jak oparzona, wzbudzając dziwny wyraz twarzy u przystojniaka. W ząb nie znał angielskiego, a ja farsi, więc na początku mieliśmy problemy z dogadaniem ;)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 




sobota, 19 listopada 2016, dopacanowa

Polecane wpisy

  • Lukrowane góry na granicy z Irakiem

    Niestety, co dobre, kiedyś się kończy. Kiedy wyjeżdżałam z Esfahanu padał deszcz, banalnie, ja też jak zwykle. Po wyjeździe z miasta huk, zachwianie kursu szybk

  • Nad Morze Kaspijskie. Iran

    Dwadzieścia godzin w Baku na lotnisku w strefie tranzytowej zlecialo bardzo szybko. Wyspałam się, odpoczęłam i leniwie spędziłam czas. Lot do Teheranu trwał tyl

  • Błękitny Isfahan

    Isfahan kojarzy mi się z kolorem błękitnym i nawet chustę, którą noszę będąc w Iranie, dobieram do koloru. Niebieskiego w Isfahanie jest mnóstwo. W kopułach lic

Darmowe liczniki








Instagram