W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Ptasiniec w Katarze

To moja druga wizyta w stolicy Kataru. Pierwszym razem byłam w Doha tylko chwilkę, teraz miałam okazję poznać miasto od środka. Liczne promocje linii lotniczej Qatar przyczyniły się do częstych odwiedzin Polaków w tym arabskim kraju. Nie ma problemu z wyjściem z lotniska, wizę otrzymujemy od ręki po zapłaceniu 29 $. Do pobliskiego miasta można dojechać taksówką za kilka dolarów.


 

Miasto, jak i wszystko wkoło, ma kolor beżowy. Po kilku godzinach spaceru człek na sobie ma mnóstwo swędzącego piasku pustynnego. Miejsc jest do zobaczenia sporo, ja ograniczyłam się do starego targowiska, promenady nadmorskiej z pięknymi widokami na wieżowce i .... centrum handlowego ze sztucznym lodowiskiem w środku.

Na suku największe wrażenie zrobiły na mnie kolory. Wzorzystych tkanin, chust i szali oraz ptaków najróżniejszych i wielkiej ilości. Już samo wejście było poprzez setki furkoczących gołębich skrzydeł, bo akurat wysypano dla nich ziarna na placyku przed jedna z bram wejściowych. Potem mrok i chłód murów i rozświetlony wczesnoporannym słonkiem (już palącym, ze hej) z klatkami. W nich kolorowe kurczęta, wesołe ary z gorącymi czarnymi języczkami i dumne napuszone gołębie bacznie obserwujące ruchy siedzących niedaleko zakapturzonych sokołów.

To wszystko w szczebiocie, gwarze i skrzeku z każdej strony.

Istny ptasiniec.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

środa, 08 maja 2013, dopacanowa

Polecane wpisy

Darmowe liczniki








Instagram