W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Mekong wyżywi wszystkich

Ta rzeka ma wielki potencjał. Dzięki jej wodom i dobremu systemowi nawadniania, pobliskie pola są dostawcą pożywienia nie tylko dla okolicznych mieszkańców. Codziennie rano Cai Rang w Can Tho odbywa się wodny targ, gdzie hurtowe ilości warzyw i owoców można korzystnie sprzedać czy wymienić na potrzebny towar.

Na wysokich tyczkach zawieszony jest znak rozpoznawczy, dający wskazówkę, co na danej łodzi się znajduje do sprzedaży.

Transakcje odbywają się wprost z łodzi, starej, spróchniałej i przeciekającej, ale nadal pływającej. Wypełnione po brzegi ananasami, różnymi gatunkami mango czy śmierdzącymi z  daleka durianami tworzą barwne i ciekawe widowisko.

Garstka turystów w długiej łodzi powoli przepływa między połączonymi ze sobą innymi łódkami. Co chwilę podpływa malutka łupinka a w niej uśmiechnięta kobieta oferująca gorącą kawę, zupę czy smaczne owoce. Tu można kupić wszystko, co daje Mekong.

W środku tej plątaniny łodzi, łódek i łupinek handlują owocami, z prawej są warzywa a po bokach można korzystnie zaopatrzyć się w deski, bale i drewno do kuchni. Handel kwitnie, wszędzie widać ruch, każdy chce zdążyć przed narastającym upałem. Towary sprawnie i szybko zmieniają swoje położenie, z jednej przechylonej łodzi, na drugą. Jak komuś zabraknie paliwa do łodzi, pływająca stacja benzynowa zacumowała tuż obok.

Podobny handel odbywa się na pobliskim brzegu, gdzie pod prowizorycznymi daszkami oprócz przedziwnych ryb, rzecznych żyjątek można kupić ubrania, środki chemiczne i zabawki.

Kolorowo, gwarnie i egzotycznie.

Nie mogę tylko patrzeć na ucinane nożyczkami łapy żywej ropuchy. To nic, ze brzydka, cierpi. Zabijają ją dopiero po obdarciu ze skóry, wszystko szybko, bo klient czeka.

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

sobota, 25 maja 2013, dopacanowa

Polecane wpisy

  • Rubaszny Budda

    Do wesołego rubasznego Buddy dotarłam na początku podróży deltą Mekongu. Vinh Trang Pagoda niedaleko My Tho, to ciekawe miejsce. Trzy posągi Buddy, pagoda, maje

  • Na sajgonki do Sajgonu

    Lubię poznawać nowe smaki w miejscach, które odwiedzam podczas swoich podróży. Będąc w Ho Chi Minh City, czyli dawnym Sajgonie musiałam spróbować prawdziwych sa

  • Domowa wytwórnia makaronu

    Podczas jednej z przerw w spływie Mekongiem odwiedziłam domową wytwórnię makaronu ryżowego. Kleistą płynną masę wylewa się na okrągłe gorące patelnie, potem za

Darmowe liczniki








Instagram