W Pacanowie kozy kują, więc Koziołek, mądra głowa, błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie. A co przeżył i co widział, blog ten wszystko Wam opowie.
Blog > Komentarze do wpisu

Na lotnisko tramwajem ... wodnym

Wenecja w nocy i ranem, to niesamowite widoki parujących kanałów, mrocznych wąskich uliczek z migającymi latarniami i klimaty jak z bajki. Gdzieniegdzie przemykają chyłkiem ciemne postacie. Wyłaniające się z mroku nocy gondole, pomosty i dźwięk uderzającej o nie wody.
Po raz pierwszy mogłam zobaczyć to romantyczne miasto nocą. Wrażenie piorunujące. Rozwidniło się dopiero przed godziną ósmą.


Czekał nas dojazd na lotnisko Marco Polo w Wenecji. Do lotniska można z samej wodnej Wenecji dojechać na kilka sposobów. Jednym z nich jest przepłynięcie tramwajem wodnym (7 EUR) a potem autobusem z dworca kolejowego na lotnisko (6 EUR). Nam spodobała się opcja dopłynięcia do samego lotniska wodą. Motorówka firmy Alilaguna zatrzymuje się na kilku przystankach a kosztuje 16 EUR.

Od przystani do samego budynku VCE jest 7 min. spacerku. Lotnisko nie za duże, miła obsługa pani, która nas odprawiała.


 

Mój bagaż podręczny jak zwykle ważył podwójnie, jednak znów tym razem się udało. Troszkę się obawiałam, czy polecimy, bo mgła gęsta jak mleko.

 


Na szczęście start bez opóźnień i w Rzymie lądowanie planowe o 11.35. Szybki przegląd nowości w jednym ze sklepów z pachnidłami i już odprawa na samolot do Pekinu.

 


 

Jest nas grupa aż 7 Polaków, w samolocie kolejne 6 osób.

 


wtorek, 22 stycznia 2013, dopacanowa

Polecane wpisy

Darmowe liczniki








Instagram